Odzyskać świadomość
Dość długo się zbierałem, żeby napisać ten tekst. Błyskotliwego pomysłu na początek nie mam, ale nie w tym rzecz. Cofnijcie się w czasie o dwa tygodnie. Jest sobota, 10 kwietnia 2010 roku. Wszelkie programy telewizyjne, audycje radiowe i portale internetowe przekazują tylko jedną wiadomość - Prezydent i kilkadziesiąt ważnych osób, sprawujących funkcje państowe zginęli w katastrofie samolotu. Co było uderzające, praktycznie od razu można było zauważyć kogo ta tragedia dotknęła osobiście, kto faktycznie to przeżywał. Kto oglądał relacje, wie o kim mowa, nie to jest tu najważniejsze.
Istotniejszy jest wizerunek prezydenta Kaczyńskiego, jaki był roztaczany w mediach przez kilka pierwszych dni po katastrofie. Same superlatywy - wybitny, inteligentny i uczciwy polityk, mąż stanu, ciepły, uprzejmy i dobry człowiek, patriota... Patriota. O proszę. Tego by się człowiek w medialnych gębach nie spodziewał. Ale jednak przeszło. Niech będzie, w końcu żałoba, wszelkie chwyty dozwolone. Myślę że ten potężny, może to niewłaściwe słowo w obliczu śmierci, "pozytywny" przekaz medialny, wzbudził w ludziach większy żal, niż w przypadku śmierci kogokolwiek innego, nie mniej ważnego. Myślę też, że ten przekaz w jakiś sposób zachęcił jakąś rzeszę ludzi, żeby na te ulice wyjść.
Jasnym i spodziewanym było że ludzie wyjdą na ulice, aby uczcić pamięć zmarłego Prezydenta i wielu innych ważnych osób. Wielu z nich oczywiście wcale nie potrzebowało tego "sygnału" z mediów, ale pewnie sporo takich też było. Oczywiście w relacjach "Gazety Wyborczej", w "cytowanych" rozmowach najważniejsze było żeby podkreślić, że "nie popierałem tego prezydenta", "nie głosowałem na niego" i tak dalej (przykład wtrącenia, co prawda trochę innego). W momencie kiedy je pierwszy raz czytałem, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że ten w pewnej części "spędzony" tłum zyskuje świadomość...
Świadomość tego, że po Kaczyńskim nie płacze Ciemnogród, mohery i łysi skini z NOP, ale motyla noga, każdy dookoła. Że Polak - katolik - patriota to nie jest obelga, oznaka bycia kimś gorszym. Że wszyscy dookoła modlą się. Że do ciężkiej cholery, wszelkie medialne bzdury o jakiś podziałach, na bydło i nie bydło są kompletnie fikcyjne. Nie mówię tu o zjednoczeniu w sensie zmiany poglądów politycznych czy jakiejś współpracy sensu stricte, ale o zjednoczeniu w sensie, że wszyscy stojący w tym tłumie czują się Polakami i nie wstydzą się tego.
W jednym miejscu znajdują się nagle ludzie, którzy nie tyle myślą, co czują tak samo. Nie dlatego, że ktoś im kazał, albo że "owczy pęd" tłumu tak nakazuje. Mieliśmy do czynienia czymś zupełnie innym. Sądzę, że mnóstwo spośród żałobników, zaczęło sobie myśleć - "Jeżeli wszyscy wokół są w żałobie, to gdzie są ci z tej drugiej strony?". Ludzie w tłumie zyskali świadomość nie poprzez nacisk tłumu, a poprzez to że znaleźli się w sytuacji, której nie potrafili sobie w żaden sposób wyobrazić, a kiedy przyszło im przed nią stanąć - okazało się że wszyscy czynią tak samo. Wszyscy razem, a jednocześnie niezależnie od siebie. To musiało wywołać dysonans poznawczy.
Myślę, że medialni bossowie musieli zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego trzeba było w jakiś sposób wywołać sztuczny konflikt. Stąd i "afera" z pochówkiem na Wawelu, "spontaniczne demonstracje" (posuwające się do wandalizmów) i wielka ruchawka medialna, sugerująca, że "Wawel podzielił Polaków". Bullshit. Banda dzieciaków z fejsbóka, czująca się "intelektualną elitką", która nie potrafiła się zdobyć na to, żeby na własne oczy zobaczyć żałobę, wspierana przez dyżurne autorytety z GW nie była już w stanie zachwiać uczuć i świadomości żałobników. Nikt ze stojących w kolejce do trumien pary prezydenckiej nie wyszedł z kolejki na wieść o tym, że Państwo Kaczyńscy zostaną pochowani na Wawelu. Ludzie doskonale zdali już sobie sprawę z fałszu, jaki miał miejsce w mediach, jaki był pompowany do ich głów przez wszystkich medialnych "mędrców". Odczucia tłumu świetnie wyraził tydzień temu Robert Mazurek.
Jeżeli ktoś dysponuje większą ilością czasu, to może włączyć sobie ostatnie dwa wydania "Warto Rozmawiać", rozmowy ze zwykłymi ludźmi są chyba najlepszym poparciem tego co napisałem powyżej. Szczególnie poruszają słowa zwykłych ludzi.
Banda medialnych "dyżurnych autorytetów" i pozostałych specjalistów od mówienia wszystkim dookoła jak mają myśleć, straciła swoją władzę bezpowrotnie. Ostatecznym dowodem na to, była sprawa związana z masowym żądaniem "zdjęcia" TVN z telebimów rozstawionych na krakowskim rynku podczas pogrzebu. Dlatego teraz będą opluwać wszystkimi możliwymi sposobami, jakichkolwiek ludzi, którzy w te dni zrozumieli, że jedyną rzeczą która chce podzielić Polaków nie są poglądy, religia czy cokolwiek innego - tą rzeczą są media. Dlatego teraz będą straszyć "demonami patriotyzmu", stosować najbardziej obrzydliwe chwyty - bo dobrze wiedzą że stracili swoją władzę nad ludźmi. Nad tłumaczeniem, co jest dopuszczalne, a czego należy się wstydzić. Kto jest inteligentem, a kto może być conajwyżej pisowskim bydłem, ciemnogrodzkim katolem albo nacjonalistycznym pospólstwem. Bo tylko w ten sposób są w stanie sterować myślami.
Piechuła twierdzi, że tylko idioci łapią się na chwyty GW. Kogoś, kto przy nagłym zderzeniu z rzeczywistością nie zauważył jej, ani zrozumiał tego, że podział istnieje tylko na płaszczyźnie prawda - fikcja, możemy tak nazwać.
P.S. Darowałem sobie wstawianie większej ilości przykładów z GW, niech za sam komentarz starczy to że niecałe 2 tygodnie temu usunąłem ją z czytników RSS, a dzisiaj, na potrzeby tego tekstu po raz pierwszy tam zajrzałem.
P.S. 2 Zdecydowanie odświeżyłem także szatę graficzną, mam nadzieje że się spodoba.
Komentarze
-

Piechuła
Mocny tekst. I przy tym bardzo celny. Ciekaw jestem dyskusji, jaka się tutaj rozwinie.
BTW. Zauważyłem u siebie dziwną tendencję w ostatnich dniach - dawno nikt mnie już nie nazwał pisowcem, moherem, czy innym debilem. Może to przez ładną pogodę jaką mieliśmy dzisiaj, ale za tekst komentujący felieton w GW, który podlinkował bartini, kiedyś z miejsca dostałbym po głowie standardowymi epitetami. Może rzeczywiście w tym tekście jest sporo racji.
P.S. Szata graficzna mi się nie podoba - poprzednia była o wiele lepsza :)
-

Bartini
@Piechuła: W odpowiedzi na twój komentarz, ale nie bezpośrednio do ciebie:
1. To nie są żadne prawdy objawione, tylko moje osobiste odczucia, jako jednego z tych, co stali w tym tłumie. Nikt nie musi sądzić tak samo.2. Jednak lojalnie ostrzegam komentujących, że od dziś tutaj obowiązuje cenzura i wszelkie komentarze które mi się nie podobają - kasuję. Kto widzi w menu po prawej kategorię "stare wpisy" - nie musi się tego obawiać.
3. Szata graficzna. Może i poprzednia była lepsza, ale chciałem zmienić na coś szerszego z jasnym tłem. Pewnie jeszcze będę poprawiał to co jest obecnie, bo nie jestem do końca zadowolony z czytelności.
-

Piechuła
Ad. 1
Też tam byłem. W niedzielę przejechałem pół Polski. Trafiłem akurat na kondukt z trumną prezydenta, chociaż o tym, że takowy zostanie zorganizowany dowiedziałem się dopiero w pociągu.Ad. 3
Dobra rada - powiększ czcionkę i odstępy między wierszami. Głównie z tych dwóch powodów tekst czyta się nieco uciążliwie. -

Bartini
Ad. 1 - Ja nie byłem w stolicy, ani w Krakowie. Tydzień temu w piątek byłem na mszy (ateista na mszy, to już coś znaczy) na wrocławskim rynku - jeden z linków nawet jest do newsa z GW o tym wydarzeniu.
Ad. 3 - Jutro coś się z tym zrobi. Ale to jutro.
-

Barry
(Komentarz zmodyfikowany 25.04.2010 o 10:01)
Yay, widzę "stare wpisy", czuję się wyróżniony ;]
Przepraszam, muszę:4 akapit - Polak jest tam z małej, a powinien z wielkiej.</grammarnazi>Admin edit: Poprawione.
-
6.
Wojciech z Młyna
Ja nie widzę linka do starych wpisów. Pewnie dlatego, że konto na jogger.pl zamknąłem. :(
-

Bartini
Widzę że Nicpoń napisał conieco podobnie do mnie, ino bardziej ezopowym językiem:
http://nicek.wordpress.com/2010/04/25/prekognicja-oswieconych/
-
8.
thot22003
to ja tez ostrzej: pisanie dobrze o prezydencie to zwykla zaslona dymna i odwrocenie uwagi publicznej od "prowadzonego" niedbale sledztwa.
-
Kasia
Oczywiście, że opinie "zwykłych ludzi" są najbardziej poruszające, choć mnie wzruszało też wiele wspomnień o ofiarach i chyba nie do końca jeszcze do mnie dotarło, że tylu ludzi nagle zniknęło z życia publicznego... Natomiast jeśli chodzi o "Warto rozmawiać", to gwałtownie postąpiła u mnie i tak już mocno krytyczna ocena tego programu - jest tendencyjnie prowadzony i czasem (niestety) promuje oszołomstwo.
A szkoda... Kiedyś szanowałam bardzo wszystkich braci Pospieszalskich, tego jednego już od jakiegoś czasu trudno mi szanować... -

Bartini
@Kasia: Każdy program publicysytyczny ma to do siebie, że jest prowadzony subiektywnie. I definicję oszołomstwa poproszę.
-
11.
Hoppke
Wiara w "przebudzenie" narodu jest IMO bardzo optymistyczna -- mieliśmy już "pokolenie JP2", i co z niego zostało? Tym razem będzie inaczej?
A "afera o Wawel" to nie tylko pseudointeligencja na facebooku. Osobiście nigdzie nie protestowałem, nie zaglądałem na facebooka, nie chce mi się z nikim spierać, ale uważam, że było to niesmaczne, sztuczne i robione na wariata, w strasznym pośpiechu, bez konsultacji z rodziną (a to już szczyt...). No i co by było, gdyby np. analiza czarnej skrzynki wykazała, że pilot odradzał lądowanie i chciał lecieć do np. Moskwy, ale prezydent zignorował jego opinię i rozkazał mu lądować?
W ogóle idea, by wynosić na piedestał za przypadkową śmierć, a nie to kim się było i jak żyło... Nie, to do mnie nie przemawia. Gdyby Prezydent wpadł pod autobus, to czy skończyłby na Wawelu? No właśnie. Czyli coś jest nie tak.
Zdaje się, że Kaczorowskiego również mogli pochować na Wawelu, ale tutaj rodzina już powiedziała "nie" -- i to też IMO pokazuje, że ten Wawel to coś więcej, niż sztuczne jątrzenie mediów, jak próbujesz to przedstawiać.
Koniec końców -- wpis trafny w wielu miejscach, ale w paru miejscach zbyt czarno-białe postrzeganie rzeczywistości. IMO społeczeństwo nie jest tak proste jak próbujesz je widzieć, różnice w opiniach to nie tylko krecia robota "polskojęzycznych mediów".
Są ludzie, którzy nie płaczą po Kaczyńskim, a płaczą po Kaczorowskim. Albo nie płaczą po politykach w ogóle, ale płaczą po tych dziadkach, co to poświęcili szmat życia by prawda o Katyniu nie zginęła.
Nie wszyscy się modlą.
Są ludzie, którzy szli obejrzeć trumnę tylko dlatego, że to coś nowego, atrakcja. Żeby mieć potem najfajniejszą fotkę na NK.
Są ludzie, którzy uważają, że Kaczyński nie zasłużył swoim życiem na Wawel. I że na pokładzie tego wielkiego samolotu byli też patrioci więksi od niego, czy ludzie większego formatu.
Ludzie są różni...
-

Bartini
Nie chce mi się długo tłumaczyć, widzę że po prostu nie rozumiesz tego co napisałem.
Tu nie ma rozprawiania nad tym czy Wawel jako miejsce pochówku jest sensowny czy nie, czy Kaczyński to wielki patriota był. Nie jest ważne po kim ludzie płaczą, ani w jakich opiniach się różnią. Przeczytaj jeszcze raz, to zrozumiesz co jest ważne, a co nie. A jeżeli nie, to dziękuję i do widzenia.
No i co by było, gdyby [...]
Nic by nie było. Na Czerskiej mieliby radochę co nie miara.
-
13.
Hoppke
"Myślę, że medialni bossowie musieli zdawać sobie z tego sprawę. Dlatego trzeba było w jakiś sposób wywołać sztuczny konflikt."
"wielka ruchawka medialna, sugerująca, że "Wawel podzielił Polaków". Bullshit. Banda dzieciaków z fejsbóka, czująca się "intelektualną elitką", która nie potrafiła się zdobyć na to, żeby na własne oczy zobaczyć żałobę, wspierana przez dyżurne autorytety z GW nie była już w stanie zachwiać uczuć i świadomości żałobników."
IMO to teoria spiskowa i doszukiwanie się przyczyn konfliktów między Polakami w jakichś zewnętrznych organizacjach.
Ale pewnie po prostu nie zrozumiałem Twojego stanowiska. Ale że nie chce mi się dochodzić "co poeta chciał powiedzieć", więc zostawmy to tak.
PS: "Nic by nie było." -- chyba tylko jeśli Wawel i pochówek tam to dla Ciebie "nic". IMO to nie miejsce dla kandydatów do nagrody Darwina, na dodatek ciągnących za sobą 90+ osób...
-

Bartini
konfliktów między Polakami
Ale tych konfliktów, nigdzie na ulicach nie było (bo te kilka "demonstracji" opłacanych i organizowanych przez PO nie liczy się)! Nie widziałem żeby ludzie stojący na mszach żałobnych czy w kolejce do trumien pary prezydenckiej darli ryje "Wawel nie dla Kaczora!". Sprawa rozgrywała się wyłącznie na płaszczyźnie medialnej.
I to nie jest teoria spiskowa. Nie pierwszy raz okazuje się że media i "elita intelektualna" jest kompletnie oderwana od społeczeństwa.
-
15.
Hoppke
OK, zgoda. Ale taka chyba jest zasada dzialania wszystkich wspolczesnych mediow -- wyolbrzymiac, rozdmuchiwac, grac na emocjach. Jesli spojrzec na to calkiem z boku, to sztucznie przedstawialy zniesmaczenie czesci spoleczenstwa tym Wawelem, ale rownie sztucznie rozdmuchiwaly tez "wielki smutek" narodu i przebudzenie sie ducha wspolnoty i patriotyzmu u przecietnego Kowalskiego po tragedii w Smolensku. A Kaczynskiego tak wyidealizowali, ze czekalem tylko az ktorys redaktor wyskoczy z propozycja beatyfikacji. Nawet zal i smutek potrafia skomercjalizowac i przerobic na punkty ogladalnosci...
Z drugiej strony, ludzi malo co rusza, wiec media musza wszystko przerysowywac.
Zaluje troche, ze nie moglem tego wszystkiego ogladac samemu, bezposrednio -- ze nie widzialem tych spontanicznie laczacych sie Polakow-katolikow-patriotow, slyszalem o tym tylko w mediach (czyli dostawalem jedynie to, co jakis dyzurny autorytet chcial przekazac -- karykature).
Byles wsrod ludzi w Warszawie albo Krakowie? Fajnie byloby przeczytac o wrazeniach z pierwszej reki...
-

Bartini
Jeżeli nie przeczytałeś wcześniejszych komentarzy, to przypominam, że to są wrażenia z pierwszej ręki z Wrocławia. Jak chcesz wrażenia z pierwszej ręki z Warszawy, to zajrzyj do Piechuły. Jak przeczytasz ze zrozumieniem, to nawet zauważysz linki do innych artykułów, gdzie też masz wrażenia z pierwszej ręki.
Ale skoro nie chciało ci się ruszyć i samemu ich chociaż zobaczyć, to nie bardzo wiem czego oczekujesz.
-
17.
thot22003
media nie sa obiektywne, wiec trzeba sobie umiec oddzielic wlasciwa informacje od pogladow politycznych portalu/redaktora. najpierw opluwanie kaczynskiego a teraz wychwalanie? wychodzi na to, ze juz nie mamy wolnych mediow.
-
18.
Hoppke
Moment, ale czego zobaczyc?
Przeczytalem wpis. Komentarze czytalem, ale przestalem po ostrzezeniu o cenzurze. W linki prowadzace do portali gazety czy innego salonu24 nie klikam, tak samo nie chce mi sie tracic czasu na pseudorolnikow. A Piechule na ogol czytywalem, ale zrobilem sobie tymczasowa przerwe po tym jak wkleil bardzo emocjonalne przeprosiny i klepsydre -- IMO nadmiar emocji nie sluzy obiektywnosci, ani u czytelnika, ani u autora.To nie jest kwestia "nie chce mi sie ruszyc", to jest kwestia doswiadczen z pewnymi zrodlami informacji. Tak samo jak niektorym szkoda czasu na ogladanie TVN czy czytanie Wyborczej, tak mi szkoda na portale gazeta.pl, salon24 czy Ziemkiewicza. A w cenzurowanych blogach interesuja mnie glownie wpisy, nie komentarze :)
-
19.
thot22003
krzykliwy tytul na glownym portalu o tym, ze kaczynski zawetowal ustawe i odpowiednie zdjecie z grymasem na twarzy. czy trzeba wiecej? juz jest niechec, juz wrze.
ja na to patrze z innej strony. to nie ekonimista ani rolnik, tylko prawnik. podpisac cos mozna w ciagu ulamka sekundy. a konsekwencje? uwazam, ze dobrze, ze kierowal te ustawy do trybunalu. przeciez od tego to jest, jesli ktos nie jest specjalista i ma watpliwosci, zeby wszystko bylo zgodne z prawem i konstytucja. nie mozna byc specjalista od wszystkiego.
a co robily portale? nakrecaly ludzi. nie zauwazylam wsrod mioch znajomych prawnikow (kuzyn jest prawnikiem), zeby mieli jakies "ale". normalna kolej rzeczy, bo oni sobie doskonale zdaja z tego sprawe jak zakrecone jest (nasze) prawo. -

Bartini
@Hoppke: Nie ma czegoś takiego jak obiektywizm autora, a dyskusje o wiarygodności źródeł możesz sobie poprowadzić gdzie indziej.
Czego zobaczyć? Ludzi na ulicach. Samemu wejść w ten tłum i jeżeli nawet nie czujesz tego co oni, to przynajmniej poobserwować. Jeżeli tego nie zrobiłeś, ani nawet nie poświęciłeś godziny żeby obejrzeć podlinkowany program Pospieszalskiego, to o czym chcesz dyskutować?
-
21.
Hoppke
"Nie ma czegoś takiego jak obiektywizm autora"
W sensie filozoficznym nie, w sensie praktycznym sie trafia (jesli potraktujesz go jak proces, dazenie).
O wiarygodnosci zrodel nie mialem nawet zamiaru dyskutowac. Myslalem tylko, ze facet piszacy:
"Ludzie doskonale zdali już sobie sprawę z fałszu, jaki miał miejsce w mediach, jaki był pompowany do ich głów przez wszystkich medialnych "mędrców""
zrozumie czyjas niechec do medialnych czy medialnych portali i "medrcow", nawet jesli sam linkuje w/w media i medrcow jako bibliografie.
Jesli Cie to jakos urazilo, to nie taka byla moja intencja.
"Samemu wejść w ten tłum i jeżeli nawet nie czujesz tego co oni, to przynajmniej poobserwować"
Medialne relacje "posmiertne" uwzam za zmanipulowane rownie mocno, jak zmanipulowany byl obraz Kaczynskiego za zycia. A bezposrednio uczestniczyc byloby mi trudno.
-

Bartini
nawet jesli sam linkuje w/w media
Jeżeli kogoś komentuję/krytykuję, to muszę wskazać do czego się odnoszę, jakiś konkretny przykład, nie ma innej możliwości. Rozumiem twoją niechęć; od mojej silniejsza jest dociekliwość.
-
Kasia
odnośnie Pospieszalskiego: tendencyjność tendencyjnością, ale jakoś słabo widzę tzw. rzetelność dziennikarską w tym, że w trakcie jednej dyskusji wyraźnie moderator sprzyja jednej osobie, a inną (delikatnie mówiąc) pojeżdża - to on rozstrzyga, kto tu ma rację i często akceptuje zwyczajne chamstwo gości (vide: Joanna Najfeld) tylko dlatego, że reprezentują te same poglądy, co on.
a oszołomstwo? powiedzmy, że w dużej mierze zgadzam się z definicją słownikową -
Kasia
a propos - wrażenia z pierwszej ręki - dla mnie bardzo wiarygodne. i zgadzam się z Hoppkem - kamerami też można manipulować, to operator decyduje, co chce pokazać...
-
25.
Zbychowiec
To ja dodam tylko, że dobry tekst i nowa szata graficzna też spoko, poprzednia zniechęcała mnie do czytania - nie trawię białego tekstu na czarnym tle
-
26.
Przemko
Zacytuję kolegę:
"Nie powinni urządzać żałoby, nie powinni wyciągać zdjęć Prezydenta bez grymasów. Nie powinni chować Srałgokota w kąt, odwrotnie - powienien on nadal się popisywać trupami na wrotkach i strzelaniem do kaczek. Lis i Olejnik niepotrzebnie ubrali się na czarno i mówili o Prezydencie jak o człowieku. Jeden Łajda wykazał się przytomnością umysłu, w końcu wybitny reżyser, wie, jak manipulować publiką.Podczas żałoby zaglądałem na forum PO. Żałoby tam nie było, spektakl nienawiści się wręcz wzmocnił. Wiadomo dlaczego - przez lata uzależnili się od nienawiści i pogardy i kiedy nie dostali swej dziennej działki, zadziałał głód narkotyczny.
Jaki był cel tej pięcioletniej tresury? Wyhodowanie nowego człowieka. I kiedy mieli szansę na ostateczną transgresję, kiedy mogli wykorzenić z MWzWM ostatnie ludzkie uczucie jakim jest szacunek wobec śmierci, cofnęli się. Wiedzą, że popełnili błąd i czym prędzej wracają w dawną koleinę pogardy i szyderstwa ale jest już za późno. Zostanie przy nich garstka prototypów nowego człowieka ale większość stracili."