Miłość w czasach zarazy (intelektualnej)
Trzymając poziom doniesień prasowych, dzisiaj będzie od (bez)myślników.
- Kiedy Giertych chciał wykreślić Gombrowicza z kanonu lektur szkolnych, to WSI24 i GW szczekały przez kilka ładnych miesięcy, a przez kraj przelała się fala protestów "kwiatu młodzieży". Kiedy to samo (a nawet więcej i gorzej) chce uczynić PO - pozostaje jedna notka prasowa. Cisza i spokój. Miłość jest w narodzie.
- Szczerze obawiam się o zdrowie naszego "płemieła". Gdzie by za granicę nie poleciał - tam biedaczek ciągle na kolanach się porusza. I wszędzie mówią że to "ich człowiek". Nie dziwie się. W kraju straszy się "współpłaceniem" za zabiegi medyczne, za to w USA obiecuje się tarczę, a w Izraelu gruby szmal. Wszystko w ciągu kilku miesięcy. A polski podatnik czeka. Na cud rzecz jasna. Oczywiście w mediach - cisza i spokój. Miłość - między narodami.
- Najpewniej niedługo również może dojść do tego, że nikt w Polsce nie będzie produkował normalnych warzyw i owoców. Bo UE nie dopłaci do tego "kartoflanego badziewia" swojego (czytaj: naszego) szmalu. Dopłaci za to do niemieckiego DDT o smaku marchewki. Pozostanie własny ogródek. Media tzw. "mainstreamowe" nie zająknęły się ani słowem. Cisza i spokój. Miłość - równa i unijna.
Od tej miłości to się czasem porzygać można.