Maltreting po krzyżacku

Naszło mnie żeby ogarnąć, gdzie znajduję się sklep krzyżackiej sieci handlowej pod którym mam się jutro stawić. Wchodzę więc na stronę tejże instytucji, w końcu tam z pewnością jest lista ichtejszych sklepów wraz z danymi adresowymi. Klikam...

Na wejściu mój komputer dostał jeden strzał, acz solidny. Takiej ilości flashek się nie spodziewał. Ja też się nie spodziewałem ogłuszającego "drama sound", z wyrazami miłości wobec jakiegoś śniętego. Mój refleks i spostrzegawczosć szybko namierzają ikonkę z głośniczkiem. Klikam...

Wyrzuciło mnie na jakąś podstronę ze świeżymi owocami. Nevermind. Szukam wzrokiem czegoś co zapewnia informację o istniejących punktach sprzedaży. Patrzę, jest: "Klikając poniżej możecie Państwo znaleźć sklep w najbliższej okolicy". Znajdź sklep. Klikam...

No super. Jest szukareczka. Ale chwila. "Proszę podać kod miejsca zamieszkania, aby znaleźć najbliżej położony sklep." Nie lepiej od razu numer PESEL kierownika sklepu którego szukam? To dopiero będzie precyzja. Ale ja jestem sprytny, oszukam krzyżaków! Zatem "szukaj sklepu" bez wpisywania czegokolwiek. Wywaliło się łokienko. "Wprowadź kod pocztowy lub nazwę miejscowości." Wpisałem mój teutoński Breslau. Szukaj. Przemielił, przemielił. Dostałem listę wyników wyszukiwania. Szczęka mi opadła. Umarłem. A kto umarł, ten nie żyje. Klikam. Zamknij okno.

Siecią sklepów o której mowia oczywiście jest Lidl, ale jakoś nie mam zamiaru do nich linkować.